Monday, 30 July 2012

"Keeping up with the Dollows" - "Magic Mike"

Jakos tak szaro i ponuro za oknem az mi sie wychodzic nie chce, wiec polozylam mojego maluszka do lozka a sama relaksuje sie przed komputerem ;-)

Jeszcze pare tygodni i mam nadzieje ze rozpocznie sie lato - codziennie slonce i plaza juz mi sie  marza - pewnie nie dlugo bede pisala jak ja mam dosc tego cholernego slonca itd ze za goraco itd ;-) - Czlowiekowi nigdy nie dogodzisz. Jak zimno to wtedy narzekamy ze za zimno jak cieplo .......itd itd. ;-)
Gdyby wszystko bylo poukladane zycie byloby nudne ;-)

Wlasnie objadlam sie makaronem z pesto i chorizo - nie dlugo lato a ja sie objadam wysokokalorycznym makaronem - to wina tej cholernej pogody - no coz kochanego cialka nigdy nie za duzo - ZARTUJE ;-).

Wieczorem pojde pobiegac i spalic te 2000 tys kalorii ktore przed chwilka zapodalam brzuchowi.

Wlasnie zobaczylam juz po raz setny reklame na "Magic Mike" - ja poprostu musze pojsc i zobaczyc tych przystojnych, umiesnionych, slicznych, seksownych - chyba - facetow ;-). Namawiam kolezanke bo na meza liczyc w tym przypadku nie moge ;-). Jak wspomnialam ze chce isc do kina na "Magic Mike" to Dan zapytal po co, przeciez w domu masz "Magic Daniela " - dobre ;-)))))))

W czwartek ide na miasto z laskami - zakupy, kolacyjka i moze jeden kieliszeczek wina, moze nawet i dwa a moze to ja nie powinnam pic wogole. Po ostatnim razie umieralam przez pare dni ;-).
Ale jak mozna wyjsc z laskami i nie pic? nie , nie mozna ;-)





Saturday, 28 July 2012

"Keeping up with the Dollow's" - Lunch

Bardzo dziekuje wszystkim za mile komenarze co do mojego filmu ;-) "Polki w Australii" - milo poczytac ze jednak sie podobalo.

Na jednym odcinku nie spoczne - obiecuje - bedzie wiecej.
Smaialm sie wczoraj z Danielem, ze jesli chcemy wieksza ogladalnosc to nie ma co trzeba pokazac cycki ;-) - to zawsze dziala ;-)
Spojrzcie na Kim Kardashian, pokazala pare elementow swojego ciala i tyle wystarczylo aby caly swiat dowiedzial sie kim ona jest ;-). Niesamowite ze tak nisko teraz telewizja upada - takie badziewie pokazuja zamiast super filmu nagranego przez ze mnie "Polki w Australii" ;-)

Salatka, udka w sosie z chutney - specjalnosc mojego meza - kurczak satay, sajgonki, ryz - prawie - i oczywiscie serniczek sa gotowe i czekaja na gosci.
Cholera jasna ryz mi sie troszke przypalil, dzieki Bogu poszlam sprawdzic co sie u mnie w kuchni dzieje;-). Nie jest zle, wszystko wyglada przepysznie i moge wam obiecac ze samkuje tak samo ;-)

Goscie juz poszli a my z wielkimi brzuchami lezymy i ogladamy tv.

Dobranoc ;-)


Thursday, 26 July 2012

"Keeping up with the Dollow's" - "Polki w Australii / Polish girls in Australia

Dzisiaj wielki dzien - po pierwsze otwarcie olimpiady w Ladynie a po drugie mozna juz zobaczyc -  dlugo oczekiwany - chyba tylko przez moja mame filmik  "Polki w Australii" - na you tube. ;-)

Milego ogladania

Zaraz musze sie zabrac za robote -  a bardzo mi sie nie chce - musze upiec sernik na jutro - mamy gosci w sobote a w niedziele idziemy do znajomych i obiecalam ze przyniose pol serniczka ze mna - jesli nie zjemy calego jutro ;-)
Szkoda ze w Sydeny nie ma naszego polskiego bialego twarozku - pewnie w polskim sklepie bym cos znalazla ale jeszcze nie mialam okazji sie wybrac.
Wiec zamias bialego polskiego serka bedzie riccota i mascapone sernik- tez nie samowicie przepyszny. Moze nawet i lepszy ;-)

Dzisiaj w nocy Matthew nie spal za dobrze. Urzadzil sobie imprezke - u siebie w lozku - okolo 3.00 nad ranem, postanowil ze czas sie obudzic i porozmawiac z jego ulubiona poduszka w ksztalcie misia puchatka ;-) - juz pare razy wspomnialam ze jego glos jest dosc donosny wiec ja i moj maz  nie moglismy spac od 3.00. 

Bedzie ciezko dzisiaj przezyc ;-). No coz nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz ;-)

Milego dnia 

Sunday, 22 July 2012

"Keeping up with the Dollow's" Love me, feed me, never leave me


Love me, feed me, never leave me

Po kacu pozostalo juz tylko wspomnienie - czekam na nowego - kaca - nie musze dlugo czekac - w srode mam babskie spotkanie ;-) Hurra.

Weekend byl nie za ciekawy - pisze o pogodzie. Troszeczke u nas w Sydney padalo ale i tak bylismy w miare zajeci. Wczoraj lunch u znajomych a wieczorem kolacyjka z mezem. Dzisiaj bylo spotkanie z zajebistymi polkami ;-) i uroczymi dzieciakami na polskiej playgrupie w Manly vale ;-). Spotykamy sie tam co 2 tygodnie wiec  jesli ktos jest chetny to oczywiscie zapraszamy ;-)

Oliver i Matthew juz dzisiaj po raz 3 ogladaja Garfielda. 
Ja juz nawet znam teksty z filmu na pamiec.
Najlepiej lubie jak Garfield mowi " Love me, feed me, never leave me" ;-). - dobry tekst. ;-) - musze go sprzedac Danielowi ;-), tylko zeby mnie za mocno nie karmil ;-)












Z niecierpliwoscia czekam na Masterschefs - moj ulubiony program. Jutro zaczyna sie juz ostatni tydzien ;-(, w piatek zostanie ogloszony the winner. Jak ja bym chcial wygrac taki program - Dream Ania dream;-)



Love me, feed me, never leave me

My hangover has gone and I only have memories ;-) I don"t wait too long for the next one as I have girlie party on Wednesday. Yipeeeeee

The weekend wasn't great - I am writing about the weather. We had a little bit of rain in Sydney but we manage to keep busy anyway. Yesterday we had lunch at a friends house and later was dinner with my hubby.
Today we went to the Polish play group in Manly vale. We meet there every 2nd Sunday, so if someone wants to join us please feel free.

Oliver and Matthew watched Garfield 3 times today. I know the words from the movie like the back of my hands. My favourite is "Love me, feed me, never leave me ". I need to sell it to Dan. Hopefully he wont feed me to much ;-)








I am waiting for my favourite programme "Masterschefs". This coming Friday they are going to announce the winner. I also wish to be a winner - dream Ania dream










Thursday, 19 July 2012

"Keeping up with the Dollow's" - Kac


"KAC"

Umieram - juz tak od 12 godzin. Boli mnie glowa, jest mi nie dobrze i chce mi sie spac.
Dlaczego ja tyle wypilam winka wczorajszej nocy? Wydawalo mi sie ze bedzie ok, a jednak nie jest ;-)
No coz jeszcze pare godzin i bedzie lepiej - mam taka nadzieje.
Wybralam sie wczoraj na drineczka z 2 polkami. Super miejsce - nad sama woda. 5 metrow od nas gral przystojny koles na gitarze. Jak tez zawsze chcialam grac na giarze ale nauka wymaga cierpliwosci a u mnie z cierpliwoscia jest cieniutko ;-)

Jutro juz bede tylko wspominala szalona noc z usmiechem na twarzy - juz bez bolu. Jak ja sie nie moge doczekac jutra ;-)

Caly dzien nie moge sie oderwac od lodowki. Polowa Cheesecake juz zjedzona - mialo byc dla gosci ale goscie tez umieraja w domu bo wczoraj za duzo wypili winka ;-)

Dzisiaj rano Daniel spojzal na mnie i kazal zostac w lozku. Ugotowal mi rosol - ktory mi pomogl jakos funkcjonowac. Ale mam dobrego meza ;-)

Juz nie pamietam kiedy tak sie meczylam po winie. A jednak to bylo w Cape Town - imprezka u Ani K a potem dokonczenie imprezki u mnie z Ania R. Tez zle znosilam kaca, Ania z reszta tez;-)

Wiem ze przez dlugi czas nie dotkne alkoholu, tylko jak ja to zrobie? Jutro popoludniu mamy zaproszenie na BBQ a wieczorem kolacja z mezem - 5 rocznica slubu. O cholera trzeba zbierac sily na jutro ;-)
No coz ,powiem tylko jedno I love Sydney  ;-)

Wednesday, 18 July 2012

"Keeping up with the Dollow's" - Narkotyki / Drugs

Narkotyki

Nie bede wam pisac jak to dzisiaj u nas bylo ladnie na dworze bo nie chce nikogo denerwowac ;-). Wczoraj rozmawialam z moja kolezanka - z Londynu - ktora kazala mi przestac wypisywac jaka to w Australii jest ladna pogoda. W ladynie dalej nie bylo i nie ma lata i pewnie juz nie bedzie ;-)
Ok, przestane ale nie wiem na jak dlugo, nic nie obiecuje ;-)

Wlasnie ogladam wiadomosci i nastepny aktor zmarl w wieku 36 lat - syn Stallonego. Narkotyki - znowu.Kiedy to sie skonczy? Tyle juz mlodych ludzi zmarlo przez to swinstwo.
Teraz tak latwo o drugs, z reszta chyba zawsze bylo. Mi dzieki Bogu udalo sie przejsc obok narkotykow obojetnie. Tak bardzo bym chciala zeby moje dzieci tego swinstwa nigdy nie sprobowaly. Coraz gorzej jest wychowac dzieciaki. Nawet jesli wydaje ci sie ze zrobilas dobra robote, to jak pojda do szkoly czy na studia wszystko moze sie zmienic. Nowe towarzystwo, nowe otoczenie itd moze doprowadzic, ze z dobrze wychowanych dzieciakow przeistoczyli sie w ..........nie chce nawet myslec

Wczoraj wieczorek zartowalam z Danielem ze juz takich dziewczyn jak mama - znaczy sie ja - to jest bardzo malo. Mlode dziewczyny - oczywiscie nie wszystkie - maja w glowie tylko to jak wygladaja, sex, itd, chlopcy z reszta podobnie.
Jak ja uchronie Olivera i Matthew przed takimi laskami? Mam nadzieje ze moi chlopcy beda szukali dla siebie dziewczyn ktore sa podobne do mamy - zdolna ;-), madra ;-), potrafi gotowac ;-) i oczywiscie duzo wiecej ;-))))))))))
Jesli przyprowadza do domu dziewczyne ktora tylko potrafi zrobic make up to poprostu otworze drzwi i powiem good bye -do widzenia  ;-)))))))))))) - zeby to wszystko bylo takie latwe jak sie pisze. 






Drugs


I won't write what beautiful weather we have in Sydney, Australia, as I don't want to upset 
anyone ;-). I spoke with my friend last night - from London - and she asked me to stop writing about weather. In London people are still waiting for the summer as they haven't had it yet ;-)


I have just seen the news that another young actor died of drugs - he was olny 36 years old - son of Sylvester Stallone. 
It is so easy to get drugs now, actually it has always been easy. Thank God I passed them without any problem.
I hope my boys will never touch drugs. It's getting more and more difficult to bring up children the way we would like. You think you have done a good job but then the influence from their friends friends may cause problems, they may change in ..... I don't even want to think. 


I was laughing with Daniel last night and said that girls who are like mummy - talking about myself - do not exist. That boys should look for a girl who reminds them of their mummy - smart, talented, can cook ;-))))))))))))) and much more. 
The teenage girls are thinking about sex more and more, and how to look good - boys are also similar. 
How will I protect my boys from chicks like that? If one of them brings home a chick who can only do make up I will show her the front door straight away ;-).



Sunday, 15 July 2012

"Keeping up with the Dollow's" - Morning walk / Poranny spacer



Poranny Spacer

Czy moze byc cos lepszego od spacerku na plazy z dziecmi, mezem i najlepsza w reku kawa na swiecie o 8.30 rano?  nie ;-)
Moze poranny sex? Nie. Kawa, plaze, dzieci i maz brzmi o wiele lepiej;-)

Pogoda w Sydney nas rozpieszcza. Juz sama nie wiem czy to lato czy zima ;-)
Wczoraj 23 stopni - dzisiaj podobnie. Zadnej chmurki na niebie ;-) co ty na to Great Britain? ;-) I kto tu jest Great? ;-)

Codziennie sledze prognoze pogody w Ladynie i nie jest za ciekawa. Jak ja sie ciesze, ze te okropne deszcze nas w tym roku ominely ;-)

Dziaiaj obchodzilismy pierwsze urodzinki Emmy, Niny i Dominica - trojaczki.
Super dzieciaki i do tego bardzo sliczne ;-) Ich mame - Dagmare poznalam przez facebooka - Boze co ja bym zrobila bez FB. Dagmara takze przyleciala do Sydney ze swoim mezem i dziecmi pare miesiecy temu - tak jak my.

Jutro nowy dzien, nowy tydzien. School holiday juz sie skonczyly i wreszcie nasz Oliver wraca z powrotem na 5 dni do przedszkola - Uffffffff.

Pozdrowionka




Morning walk 


Can be something better than a walk on the beach with kids, husband and the best coffee in the world at 8.30 am? Noooooo;-)
Maybe morning sex? Noooooooo. Walk, kids, and coffee definitely sounds better ;-)

The weather in Sydney is spoiling us. We had 22 degrees yesterday and today. No clouds in the sky. I don't even know any more if we are having summer or winter in Australia ;-). What do you say now Great Britain? ......and who is Great now? ;-)

Everyday I check the weather in London. Shame, it doesn't look good. I am so happy we missed the British summer-winter (no difference) this year ;-)


Today we celebrated the first birthday of Emma, Dominic and Nina - triplets. They are so cute. 
I met their mother through Facebook - oh my God what would I do without FB. Dagmara also moved to Sydney a few months ago - the same as us.

Tomorrow is a new day and new week. The school holidays have eventually finished and finally our Oliver is going back to pre-school for 5 days. Uffffffff



Wednesday, 11 July 2012

"Keeping up with the Dollow's" - High hells / Buty na wysokim obcasie

Buty na wysokim obcasie 

Dzisiaj rano wybralam sie z moim Matthew na dlugi spacerek. Dzisiaj w Sydney bylo jakies 20 stopni - przypominam ze my tutaj mamy zime - ladnie swiecilo sloneczko, wiec postanowilam zalozyc moje stare ale wygladajace jak nowe buty na wysokim obcasie. Od dawna ich nie nakladalam, poniewaz albo bylam w ciazy albo bieganie z chlopcami po dworze itd. Dzisiaj postanowilam ze chce wygladac elegancko wiec zalozylam buty i w droge. Na poczatku wszystko bylo ok. Ciagle spogladalam na moje piekne szpilki, szlam z podniesiona glowa.  20 minut pozniej powoli zaczelam zaciskam zeby, a czekal nas takze powrot do domu ;-) 


Matthew zaczal sie wiercic - juz nie chcial siedziec w wozku. Doszlismy do shopping centre - super. Matt wreszcie rozprostowal kosci a ja zaciskajac coraz wiecej zebow, staralam sie jak moglam za nim biegac. 40 minut od nalozenia butow - wymieklam, usiadlam - maly z powrotem do wozka, placz i krzyk ale ja nic na to nie moglam poradzic. Zdjelam buty i w droge do domu juz na bosaka. Chcialam wygladac elegancko a wyszlo chyba odwrotnie. Nogi nadal mnie boja, stopy popuchniete. Moje buty znowu trafily do szafy - nie wiem na jak dlugo ;-), jedno wiem ze przez dlugi czas bede je znowu nazywac moje stare ale nowe nie zniszczone buty ;-) bo nie beda uzywane przez nastepnych pare miesiecy.

Czas na kolacje. Dzis grillowane piersi z kurczaka z moja przepyszna przyprawa ;-) do tego przepyszna salatka - bo jak moglo by byc inaczej i oczywiscie kieliszek albo i dwa czerwonego winka.

Dobranoc bo u nas juz noc.


My high heels


This morning I went with Matthew for a long walk. Today it was 20 degrees in Sydney - just to remind you that it is winter here - and the sun was shining, so I decided to put my hardly worn new high heels on. I haven't worn them for a long time. I was either pregnant or busy running with or after my boys. Today I wanted to look elegant so I put my shoes on and off we went.
I was looking non-stop down at my beautiful heels, feeling good about myself. 20 minutes later I started to clench my teeth and we still somehow had to get back home.

Matthew was getting restless - he didn't want to sit any more in his pram. We got to the shopping centre - Matt stretched his legs and I was clenching my teeth even more. 40 minutes later I gave up. Matthew had to go back in his pram. He wasn't happy - lot's of screaming. I couldn't do much. I took my shoes off and started my way back home bare foot. I wanted to look elegant but went the other way. My legs are still sore and my feet are bloated. My high heels went back in the cupboard - I don't know for how long ;-). I know one thing, that for a long time I will call them my hardly worn new shoes as there is no way I will put them back on my feet for many months come ;-)

Dinner time. Tonight, grilled chicken breasts sprinkled with my spices, plus delicious salad and of course one or maybe even two glasses of red wine ;-)

Good night

Tuesday, 10 July 2012

"Keeping up with the Dollow's" - Spices


Przyprawy


Juz nie raz wspominalam jak bardzo tesknie za rodzina, znajomymi, przyjaciolmi itd itp ;-) 
Ze odlegosc duza, ze nowe miejsce, ze nowi ludzie itd itp. 
Zapomnialam napisac jak bardzo tesknie za naszymi Polskimi przyprawami Prymat  np: do Kurczaka. 
Szukalam i szukalam i nie moglam znalezdz w Sydney, przyprawy przypominajacej mi smak prymatu. Postanowilam wiec, ze sama sprobuje polaczyc sol, pieprz, papryke itd itp i musze oglosic ze od dzisiaj Prymat ma konkurencje ;-).  




Poczestowalam pare osob moim kurczakiem - nasmarowanym moja nowa przyprawa -  i musze przyznac ze juz mam zamowienia na pare woreczkow. Calkiem nie zle ;-).

Od paru dni zaczelam tlumaczyc moja ksiazke z angielskiego na polski, ktora napisalam pare lat temu bedac jeszcze w Ladynie. Dobrze sie przy tym bawie. Potrzebuje na to czasu a z czasem to u mnie nie za ciekawie. Do tego filmik o "Polkach w Australii". Juz nie dlugo bedziecie mogli zobaczyc krotki film ktory ja sama nakrecam i sklejam - mysle ze bedzie gotowy w polowie sierpnia. Trzymajcie za mnie kciuki.  Chce pokazac rodzinie -  i nie tylko - jak zyje sie w Asutrali, no i przede wszystkim jak piekna jest ziemia kangurow ;-)



Spices 


I have mentioned many times how badly I miss Poland, my family, friends etc.
I forgot to write how badly I miss my Polish spices "Prymat". I was looking and looking in Sydney  and I couldn't find anything which has the same taste as Prymat. So I have decided to mix a few spices  myself and I can announce that from today Prymat has competition ;-)

I asked a few people to try my chicken with my spices and I already have orders for a few bags. Not bad. ;-)

A few days ago I started translating my book from English to Polish, which I wrote a few years ago while in London. It is good fun, but I need more time, which I don't have. Plus my movie about "Polish girls in Australia" - which I recorded and put together on my own. Hopefully you will see it soon. Please keep your fingers crossed. I want to show my family and others why we moved to Australia and how beautiful the land of Kangaroos is ;-)


Thursday, 5 July 2012

"Keeping up with the Dollow's" - Breakfast

Breakfast

7.00 am breakfast time. Today I will make my boys pancakes. Flour + eggs + milk and a little bit of vanilla yoghurt. I turned to grab the yoghurt and when I turn back I almost died. Matthew pulled the bowl with the flour and rest ingredients on himself. He looked like a snowman or maybe I should say snow monster. I didn't know if I should scream or laugh. Oliver was lying on the floor and laughing. I wished to lay down as well but someone had to clean this mess. The flour was everywhere in the kitchen. I showered Matt and then cleaned the kitchen. I didn't ask Dan for his help as I probably would have to clean after him anyway.
8.00 am breakfast time. After the morning incident in the kitchen I decided to make my boys toasted sandwiches. I am not taking the risk of making more pancakes ;-)

Not a great day in Sydney today. We had sun and rain, one after each other. Maybe tomorrow I will take my boys to do something. Maybe the aquarium or maybe the zoo - if it doesn't rain. I don't want to stay at home just cooking and eating with my guys.

I took Oliver shopping today. Oliver ordered the biggest vanilla cake that they had at the coffee shop. He had maybe 1/3 of cake and the rest I finished. I couldn't throw it away to the dustbin. It would break my heart, doesn't matter, will just have to exercise twice hard. ;-). I don't know how I will do that as I am not feeling strong :-)


Sniadanie 

7.00 rano, czas na sniadanie. Postanowilam zrobic moim chlopakom dzisiaj nalesniki. Maka + jajka + mleko i troszeczke jogurtu. Odwrocilam sie na tylko na chwilke zeby wziasc jogurt i to wystarczylo aby moj Matthew przewrocil miske z maka na siebie. Nie wiedzialam czy mam sie smiac czy plakac. Matthew wygladal jak balwan albo nawet jak bialy potworek ;-)
Umylam malego i szybko zabralam sie do sprzatania w kuchni. Oliver lezal na poglodze zwijajac sie ze smiechu. Ja tez bym tak chciala ale niestety ktos musial posprzatac. Meza nie prosilam o pomoz bo musialabym sprzatac takze po nim ;-)
8.00 rano, czas na sniadanie. Po porannym wypadku z maka, zdecydowalam ze zrobie chlopakom tostowane kanapki - nalesnikow mi sie odechcialo ;-)

Dziwna pogode mamy dzisiaj w Sydney. Pada deszcz i sloneczko swieci  i tak na przemian - pogoda w kratke. Jutro moze uda mi sie gdzies zabrac chlopakow, moze akwarium albo zoo - jak nie bedzie padac. W domu nie moge siedziec bo tylko gotuje i sie objadam z moimi facetami ;-)

Zabralam dzisiaj mojego starszego synka na zakupy. Oliver zazyczyl sobie najwiekszy kawalek waniljowego ciasta jaki mieli w sklepie. Maly zjadl 1/3 ciasta a ja cala reszte. Nie potrafilam otworzyc kosza i wyrzucic tak smacznego deseru. Serce by mi peklo ;-)
No coz bede musiala  dzisiaj pocwiczyc 2 razy, nie wiem jak ja to zrobie, nie czuje sie najlepiej ;-).













Wednesday, 4 July 2012

"Keeping up with the Dollow's" - Hair

Hair

Last night before I went to bed, I had - as usual - a shower and afterwords I started brushing my teeth. Instead of toothpaste, I squeezed my younger son's nappy cream. I thought I would throw up, not a nice feeling, disgusting. For the next few hours I had a strange sensation in my mouth. Yukky ;-)
This morning, before I brushed my teeth, I checked 5 times if I had the proper toothpaste.
I think it is lack of sleep.

Never ever ask your husband, lover, man to dye your hair.
Why do I say that? From experience.
A few years ago I asked my husband to make me highlights. I thought it would be easy and that my hubby wouldn't have any problem with that. I was so wrong ;-)
Just to add that it was a few days before our first trip together to South Africa. We were going for a wedding and to meet Dan's family. I wanted to look super hot. ;-)

Dan didn't really want to help me with my hair. He told me to go to the hairdressers. I was insisting. How difficult it could be? To my husband very ;-)
I prepared everything : gloves, colour, towels etc.
Dan only put colour on my fringe. It took him 30 minutes. I started worrying a bit. You shouldn't keep paint for more than 40 minutes. From word to word we started arguing. I went to the bathroom to wash my hair. Oh my God, I thought I will die. My fringe was red and looked like one big highlight. What was he thinking? It wasn't his fault. I forced him to help me.
The next morning I went to the hairdresser and begged for help. When I sat down on the chair, he asked me who did it and why?
I said - my husband.
He said - You are brave.
I was and never will be again. ;-)




Wlosy

Wczoraj przed pojsciem spac jak zwykle wzielam prysznic i zabralam sie do szczotkowania zebow. Przezylam szok, zamiast pasty do zebow, wycisnelam na szczoteczke mojego Matthew krem do pupy. Myslalam ze zwymiotuje. Nie przyjemne uczucie, zeklabym okropne. Przez nastepne pare godzin mialam okropny posmak w buzi. yukki ;-)
Dzisiaj rano przed myciem zebow sprawdzilam 5 razy czy mam w reku prawdziwa paste do zebow ;-)
To wszystko przez nie wyspanie ;-)

Nigdy ale to przenigdy nie pros swojego meza, kochanaka czy faceta o pomoc w farbowaniu wlosow.
Dlaczego tak mowie? z doswiadczenia.
Pare lat temu poprosilam mojego meza o zrobienie mi pasemek. Wydawalo sie to takie proste wiec myslalam ze Dan sobie z tym poradzi. Mylilam sie - i to bardzo. Dodam tylko, ze zdecydowalam sie na farbowanie tuz przed naszym wylotem do Poludniowej Afryki na wesele. W tym czasie mialam poznac Daniela rodzine. Chcialam wygladac super hot ;-)

Dan nie dokonca byl przekonany czy chce mi pomoc w farbowaniu, ale ja ciagle nalegalam.
Czemu ja bylam taka durna ;-)
Wiec, przygotowalam farbe, recznik, rekawiczki itp.
Dan nalozyl farbe na pare pasemek na grzywce. Zajelo mu to prawie 30 minut. Zaczelam sie troszeczke denerwowac. Zaczelam go pospieszac. Farba miala zostac na glowie nie wiecej niz 40 minut. Od slowa do slowa zaczelismy sie klucic. Musialam zaczac zmywac farbe z grzywki a tyl glowy nie byl jeszcze nawet zaczety.
Boze nie zapomne jak umylam glowe i wysuszylam wlosy. Myslalam ze umre. Grzywka byla ruda i wygladala jak jedno duze pasmo. Co on sobie myslal? Tak do konca to nie byla jego wina. Ja nalegalam. Nastepnego dnia pobieglam do fryzjera i blagalam o pomoc. Jak usiadlam na krzesle to pamietam jak fryzjer zadal mi pytanie. Kto ci to zrobil i dlaczego? Moj maz, odpowiedzialam.
Fryzjer na to - jestes zajebiscie odwazna.
Zgodze sie ze bylam, bo juz nie jestem. Nigdy wiecej nie poprosze meza o farbowanie wlosow. ;-)