Sunday, 30 September 2012

"Gdzie jest Matthew"

Gdzie jest Matthew

Poniedzialek - dzisiaj w Australii  jest wolny dzien od pracy - Bank holiday. Od rana BBQ na plazy z rodzinka. Mnostwo ludzi dookola. Tuz przed sprzataniem po grillu zaczelam rozgladac sie dookola i z przerazeniem w oczach zaczelam krzyczec. - "Gdzie jest Matthew? " wszyscy staneli na rowne nogi. "Boze gdzie on jest" -  krzycze. Daniel - ktory zawsze jest w miare opanowany - zaczal panicznie i nerwowa biegac i szukac malego - wszyscy zaczelismy szukac malego. Nie wiem jak to sie stalo ze Matthew znikna nam z pola widzenia. Jeszcze 5 sekund temu byl tutaj z nami, obok mnie. Pierwsze co mi przyszlo na mysl, to ze utonal - bylismy bardzo blisko wody - potem ze ktos go nam zabral, ze sie zgubil, ze gdzies placze i nie moze nas znalezdz. Miliony okropnych mysli przewinelo mi sie w glowie w ciagu 30 sekund. Jest, Matthew jest tutaj - Dagny - kuzynka krzyczy, Matt dolaczy do innych dzieci i bawil sie z nimi w piasku. Chwila nieostroznosci wystarczyla aby nasze dziecko nam zniknelo - bylismy szczesciarzami ze nic mu sie nie stalo. Co gdyby? Wiem ze nie powinnam tak myslec ale jednak nie moge przestac tak myslec i nic na to nie poradze.




"Piatkowa kolacja"

Piatkowa kolacja

W piatek wybralam sie na kolacje z dziewczynami z mojego starszego synka z przedszkola. Spotkanie odbylo sie na Manly. Stolik zarezerwopwany byl na 19.30 ale ja postanowilam sie wyrwac z domu okolo 18.30. 
Zaparkowalam samochod i wybralam sie popatrzec na piekny ocean. Chcialam odpoczac - nic mnie tak nie uspokaja jak glos fal.
Usiadlam i rozgladalam sie dookola co sie wokol mnie dzialo. Duzo mlodych - i nie tylko -  ludzi. Wiekszosc organizowla sobie imprezki na plazy. Troszeczke - tylko troszeczke im zazdroscilam ;-). Mlodosc ma swoje prawa - brak problemow - tych duzych, pierwsza milosc, pierwszy alkochol itd. 

Na kolacji bylo nas 28, nie udalo mi sie nawet porozmawiac z polowa ;-). Okolo 22.30 spojrzalam na zegarek i glosno powiedzialam, ze jak bylam 10 lat mlodsza to o tej godzinie wychodzilam na imprezke a teraz o 22.30 wychodze z imprezki. Pozegnalam sie i wrocilam do domu w ktory czekal na mnie moj ukochany maz ;-).

Sobota - lunch u znajomych. Boskie jedzenie. Polki to dopiero potrafia gotowac ;-)
Dawno sie tak nie objadlam. Daga - dzieki za extra kg ;-)

Wybralam sie dzisiaj do kina z Oliverem na 3 czesc Madagaskar. Mam cicha nadzieje ze nie nakreca juz 4 czesci bo 3 byla nie za ciekawa ;-(. Nawet dzieci marudzily ze chca juz isc bo im sie nudzi. 

Dobranoc ;-)



Monday, 24 September 2012

"Plastikowy pajak"

Plastikowy Pajak 

Z niecierpliwoscia czekam na kolacje. Moj maz sie dzisiaj zaoferowal ze cos przygotuje. Jedna z jego specjalnosci to sushi wiec bede sie zaraz objadala swiezutkimi ryzowymi rolkami z lososiem ;-) 

Rolki juz ida - musze konczyc ;-)

Juz po - alez sie objadlam - pychotka. Polecam bardzo serdecznie. 

Dzisiaj malo nie dostalam ataku serca. Juz pare razy pisalam ze paniecznie boje sie pajakow itd. Moj starszy syn ma ogromna kolekcje zwierzatek - zabawek. Oczywiscie nie moglo tez zabraknac plastikowych - wygladajacych jak zywe - pajakow. 
Wiec ide do kuchni, otwieram szafke a tu wielki pajak na talerzu, nie pozostalo mi nic innego jak krzyczec. Na darmo staracilam glos - na pare minut bo ten pajak okazal sie - dzieki Bogu - plastikowa zabawka ktora mlodszy syn schowal w trakcie zabawy. Ktoregos dnia wszystkie te obrzydliwe pajaczyska pozbieram i wyrzuce do kosza. Wtedy moj starszy syn pewnie bedzie krzyczal do utraty tchu. Juz sama nie wiem co gorsze, jego krzyk , czy jego plastikowe, obrzydliwe pajaczyska. Trudno powiedziec ;-)
To moje story na dzisiaj ;-)






Sunday, 23 September 2012

"GAGA"


"GAGA"



Dzisiaj znowu pobotka o 5.00 rano i nie dlatego ze Matt nas obudzial ale dlatego ze ptaki w Sydney bardzo wczesnie wstaja i bardzo glosno spiewaja - nawet wrony wysiadaja ;-)'
Musze zakupic sproce - jak mnie jeszcze raz obudza to powystrzelam wszystkie ;-)







Widzialam ostatnie zdjecia lady gagi - chyba jej sie troszeczke przytylo - hihihih - podobno 15 kg. Zanim zaczela kariere piosenkarki miala normalne ksztalty. Potem duzo schudla i swiecila - prawie gola - dupa w kazdym swoim teledysku - do znudzenia. Zobaczymy jak szybko uda jej sie wrocic do wczesniejszej figury ;-) Good luck lady GAGA












Saturday, 22 September 2012

"BBQ"

BBQ

To nie kac mnie meczyl w czwartek - choroba z przed paru tygodni powrocila i znowu na  antybiotykach ;-(

Dzisiaj mamy BBQ ze znajomymi - nie wiem czy dam rade pojsc. Obiecalam dzieciom wiec za bardzo nie mam wyjscia. Pogoda sliczna wiec lepiej sie zabiore za robote.

Burgery, kielbaski, sosy, salatka, warzywka itd - przygotowane. Prawie 14.00 wiec czas na nas ;-)

Po paru godzinach wrocilismy do domu - chlopcy wykonczeni - i to mi sie podoba.
Bylo bardzo super, fajnie. Udalo mi sie poznac super grupe tutaj w Sydney - feeling very lucky.
Zrobilismy sobie grilla nad jeziorkiem. Sloneczko nam swiecilo i mielismy prawdziwe ognisko. Najlepsze dla dzieci byly pieczone w ogniu marshmallow. Pierwszy raz probowlam je z ogniska i musze przyznac ze sa yummy. Chyba nie bylo osoby ktora by nie zjadla - marshmallow ;-)

Wlasnie spojzalam za siebie i widze ze moi chlopcy sa juz na wykonczeniu. Matt prawie spi a Oliver lezy z Danielem na kanapie i ogladaja dinosaury - daje Oliverowi jakies 20 minut i dobranoc ;-)

19.00 wlasnie zamknelam drzwi od sypialni chlopcow - spia jak aniolki.
Wreszcie spokojny wieczor z mezem.

Milego wieczorku.

Thursday, 20 September 2012

"Jamie"

Jamie

Od paru godzin nie czuje sie najlepiej. Kac mnie meczy. Tylko nie wiem po czym ja mam kaca - nie wypilysmy duzo wczorajszej nocy  ;-)

Znowu ogladam program Jamiego Olivera, jak on szybko gotuje i na dodatek wszystko wyglada tak apetycznie ze az mi slinka kapie.
Musze namowic meza abysmy sie wybrali do centrum do jednej z jego restauracji
na kolacyjke - bez dzieci - oczywiscie ;-)


Wednesday, 19 September 2012

"Uwielbiam moje zycie"

Uwielbiam moje zycie 

Wczoraj spotkalam sie z dziewczynami w Japonskiej restauracji na kolacje i winko - bylo super. Tego mi - nam - bylo potrzeba.
Zamowilam sobie japonska zupke i od razu przymomniala mi sie wagamama z Londynu. Pamietam ze co piatek - jeszcze przed narodzinami naszych dzieci - wychodzilismy z Danielem - po dlugim tygodniu pracy - do wagamamy. Zawsze - no prawie zawsze - zamawialam danie numer 42 albo 32 - cholera jednak nie pamietam tak dokladnie - :-)

Duzo sie ostatnio w naszej rodzinie dzieje - czasami wydaje mi sie ze za duzo.
Zmiany, przeprowadzki, nowy bizness - potrafia byc bardzo steresujace. Wiadomo ze kazdy ma jakies zmartwienia, klopoty, stresy - takie jest po prostu zycie.
Ja uwielbiam moje zycie, mialam duzo szczescia ze znalazlam Daniela - czlowieka bez ktorego moje zycie nie mialo by sensu. Ktory pokazal mi swiat, naczyl tak wielu rzeczy. Mamy cudowne, zdrowe i czasami bardzo niegrzeczne dzieci - wiec moge sie nazwac szczesciara ;-)
Czasami jednak narzekam - to mam we krwi - na to i na tamto - tego juz chyba nie zmienie - mowie o narzekaniu ;-)

Juz czwartek - tydzien zlecial a ja nawet nie wiem kiedy. Jutro Oliver ma wolne w pre - school wiec bedziemy z mezem busy ;-). Pewnie zabiezemy gdzies naszych malych monsterkow - jeszcze nie wiem gdzie ale w domu siedziec na pewno nie bedziemy ;-)

Dzisiaj jest mojego taty ostatni dzien w pracy - gratuluje wytrwalosci i zycze korzystania z zycia jak tylko bedziesz mogl.
P.s - nie pij za duzo z chlopakami ;-)



Tuesday, 18 September 2012

"TV"

TV

Wreszcie ma Polska-  dlugo oczekiwana -  telewizje, problem jest taki ze nie mam
czasu na ogladanie ;-)

Wczoraj udalo mi sie zobaczyc fragment "pytanie na sniadanie" i jak na razie to tyle. Zaplacilam za 3 miesiace wiec mam nadzieje ze obejrze chociac jeden caly program i jakis fajny film ;-).

Pogoda w Sydney - super. Czas na spacer z moim malym rozrabiaka ;-)

DO uslyszenia pozniej ;-)

"Dziwne nastroje"

Dziwne nastroje

10.00 w nocy - slysze placz - co znowu? Czego Matt znowu placze?
- okazalao sie ze moje malenstwo ma goraczke - 38.3 stopni. Szybko z mezem podajemy mu syropek przeciwbolowy - zadzialal ale nie na dlugo.
Razem z Danielem spojrzelismy na siebie i juz wiedzielismy ze dzisiajeszej nocy raczej nie pospimy. Nie bylo az tak zle. Pare razy w nocy wstawalismy na przemian. Dzieki Bogu maly nad ranem - tak okolo 4.00 zasna i spal do 6.30 rano HURRRRRRRRRRRRRRRRA

Wlanie koncze pic moja 2 kawke - musze sie trzymac - dzien jest dlugi.

Matt spi a ja wlasnie zakonczylam robic ciasto francuskie nadziewane mieskiem mielonym z kurczaczka, z warzywami i wszystko przykryte ugotowanymi ziemniakami z zoltym serem - milion kalorii - ale to nie dla mnie to dla moich chlopakow, ja tylko sprobuje i powiem czy dobre ;-). No bo jaki kucharz gotuje  i nie probuje.

Ostatnio mam dziwne nastroje, strasznie teskni mi sie za rodzina. Ciagle mysle jakby to poleciec do Polski na pare tygodni. Jedynym wyjsciem jest zabrac Olivera i Matthew i poleciec z nimi samemu - problem w tym ze ja bym nie dala sama rady. Dan musi zostac w Sydney - praca.
Gdyby lot do Warszawy byl 12 godzinny i bez zadnych przesiadek - juz jutro bylabym w samolocie i machala Danielowi na pozegnanie. 24 godziny plus przesiadki z dwojka niegrzcznych chlopcow? Nie dla mnie ;-)
Jakiez proste bylo latanie z Londynu do Warszawy - 2 godziny 20 minut i witaj Polsko a teraz 24 godziny, zdruzgotane newry, zdarty glos i pewnie na wilkim kacu - bez picia bym nie dala rady ;-) - byloby - witaj polsko juz ostatni raz ciebie odwiedzam, nigdy wiecej ;-)






Monday, 17 September 2012

"Telefon"

Telefon

Miesiac temu zakupilam sobie nowy - super nowoczesny telefon, wystarczylo zeby zalac go woda i po telefonie ;-(. Nie dokrecilam butelki ktora trzymalam razem z komorka w torebce i tyle wystarczylo aby cholerna woda zniszczyla mi tel.
Na odszkodowanie chyba nie mam co liczyc - ale jestem zla. No coz jak sie nie ma w glowie to sie nie ma telefonu. A byl taki fajny ;-((((((((((((

Wczoraj zakupilam 3 miesieczny pakiet na polska tv - do tej pory nie otrzymalam kodu. Kase pobrali szybko a kodu jak nie bylo tak nie ma - ale mnie denerwuja. 

Dawno nie ogladalam zadnego polskiego filmu, nawet nie wiem co tak sie w naszym polskim kinie teraz dzieje i oglada. Ostatni film o ktorym cos tam slyszalam to byl  "Karol 2" - czy cos w tym rodaju. Musze sobie go zakupic - podobno nawet nie zly. Poleccie mi jakies nowosci kinowe  i dajcie znac czy Karol 2 jest warty obejrzenia 

Mam nadzieje ze sa jakies nowe filmy z nowymi aktorami a nie z tym samymi twarzami od 20 lat ;-)
Lubaszenko, Pazura i ci inni daliby sobie juz spokoj. Dajcie szanse innym - oni tez chca zaistniec w polskim show biznesie.

Jeszcze tylko jedno - musze wspomniec ze Jolanta Rutowicz - znana z glupoty  - napisala ksiazke - powiem tylko tyle - nie moge sie juz doczekac aby ja przeczytac ;-))))))))))))))))))))))))))))))))

 






Sunday, 16 September 2012

"Trzeci dzien Detoxu"

"Trzeci dzien detoxu"

Trzeci i ostatni dzien detoxu - wowowowowoooowwwwwwwwwoow ;-)
Dalam rade - prawie - dzisiaj zjadlam troszeczke owocow.
Czuje sie jak nowo narodzona - oczyszczona ale za to bardzo bardzo bardzo glodna ;-)

Dlugo nie bede oczyszczona bo w srode mam wyjcie na drinka z laskami w piatek mam wyjscie na kolacje z drineczkiem z laskami a w sobote mamy BBQ ze znajomymi - no coz nowy detox w nastepna niedziele ;-)

Dzis mam nadzieje ze wreszcie uda mi sie wykupic pakiet na polska TV. Juz nie moge sie doczekac. Czekam na potwierdzenie kodu i jak zadziala to pewnie nie bede dzisiejszej nocy spala
tylko bede ogladala  ;-).








Saturday, 15 September 2012

"Damski Bokser"

"Damski Bokser"


Sobota - u nas w Australii juz wieczor. W domu cisza - dzieci spia a ja z Danielem nic nie robimy i to mi sie podoba ;-)


Z wielkim bolem serca oglaszam ze na Eurofest nie bylo polskiego stoiska ;-(. Troszeczke sie poddenerwowalam ale juz, juz doszlam do siebie ;-)

Czytalam dzisiaj o Kasi Figurze i o jej malzenstwie. W zyciu bym nie powiedzialam ze maz ja tak strasznie traktowal. Szkoda mi jej bardzo i szkoda ze wczesniej od niego nie odeszla. Nikt na nikogo reki podnosic nie powinien , nie ma takiego prawa. Damski bokser - precz z takimi - sama takiemu to w gebe byl dala -  zaraz, zaraz , przed chwilka napisalam ze nikt nie ma prawa na nikogo  podniesc reki  - ale jemu to
sie nalezy ;-)

Moj Daniel sam je kolecje a ja sie przygladam i az mi kiszki marsza graja ;-)))))))))))))))))))))

Dobranoc






Friday, 14 September 2012

"Drugi dzien Detoxu"

Drugi dzien detoxu 
- nie jest zle. Daje rade, staram sie nie myslec o jedzeniu ale mi to nie wychodzi. zjadlabym to, zjadlabym tamto, zjadlabym wszystko ;-). Jeszcze tylko jutro i bedzie po wszystkim  ;-).

Dzis do swojego menu dodalam czerwonego grejpfruta - ale mialam wyzerke ;-).

Dzisiaj idziemy z chlopakami i znajomymi na Eurofest  w Sydney - Frenchs Forest - bedzie Polskie jedzonko  i Polskie piwko - wow - z czego ja sie tak ciesze, przeciez jestem na detoxie, pozostanie mi sie tylko przygladac mezowi jak mu ta tlusta polska kielbasa bedzie kapala z ust ;-). No coz nie zjem dzisiaj to zjem w poniedzialek - napewno kupie pare petek kielbaski do domu.

Dalczego zawsze jak jestem na diecie to wariuje w kuchni?
Od rana wymyslam jakby to rozpiescic moich chlopcow. Nalesniki z syropem na sniadanie, potem zupa z pieczarkami, pieczona rybka , surowka z bialej kapusty, marchewkowe muffinki - po co ja sie tak mecze ? Dopiero jest 11.30 rano a ja juz zdazylam zrobic 5 dan.
Czy wy tez tak macie?
Koniec, juz dzisiaj nie zagladam do kuchni - that's it  for today ;-)







Thursday, 13 September 2012

"Detox"

Detox

A jednak nie plakalam wczoraj ogladajac X- Factor - bylam twarda jak kamien ;-)
Nie bylo az tak tragicznie jak sie spodziewalam. Chusteczki powrocily do szuflady - jeszcze mi sie przydadza ;-).

W telewizji wlasnie pokazuja "30 minut z Jamie Oliver" a mnie z buzi cieknie slinka. Uwielbiam goscia, jego gotowanie jest prawie tak jak moje ;-) - przynajmniej ja w to wierze ;-)))))))))))

Od jutra robie sobie parodniowy detox - ktorego bardzo dawno nie robilam. Nie wiem ile wytrzymam dni bez jedzenia.
Moj ostatni detox byl jakies 2 lata temu. Zgubilam pare kg i czulam sie super - jednak nie dlugo, w miesiac po detoxie dowiedzialam sie ze jestem w ciazy ;-). Cala meczarnia poszla do d.......
Mam nadzieje ze sytuacja sie nie powtorzy  - ta z ciaza ;-)
Lepiej bede spala w innym lozku - lepiej dmuchac na zimne ;-)


Trzymajcie za mnie kciuki.


                                          To moje dwa skladniki od jutra - woda i cytrynka -;-)


Tuesday, 11 September 2012

X- Factor

X- Factor

Pare dni nie bylo mnie na blogu - juz wrocilam ;-). Bylam bardzo busy z dziecmi a wieczorami - po calym dniu -  padalam - o 21.00 do lozka.

Dzisiaj postanowilam troszeczke zwolnic. Matt wlasnie spi a ja odpoczywam.

W poniedzialek dostalam 30 dniowy darmowy kupon na silownie "Curves". Jest to 30 minutowy trening. Zobaczymy czy zadziala i zgubie swoje nieznosne, nielubiane przeze mnie kilogramy ;-)
Moja trenerka mnie zapytala - Co mnie dzisiaj zmotywowalo aby dolaczyc do "Curver" ?
Odpowiedzialam - 30 dniowy darmowy kupon ;-)

Slyszalam ze 3 czesc "Kac Vegas" wchodzi albo moze i juz weszla do kin.
Pierwsza czesc byla naprawde smieszna i do tego Bradley Cooper - ohhhhh - co za facet - uczta dla oka ;-)
Druga czesc byla beznadziejna. Zobaczymy co zrobili z 3 czescia - nie wydaje mi sie zeby przebila pierwsza ale moge sie z kims zalozyc ze przebije 2 - bedzie jeszcze gorsza - poczekamy zobaczymy.
Zobaczyc napewno zobacze ale tylko po to aby popatrzec na super Hot Coopera ;-)


Wlasnie obejrzalam na you tube Angielski X- Factor.  Dawno sie tak nie smialam. Musicie to zobaczyc ;-).
Biedny Walsh ;-)

Sobowtorka Britney Spears 

Wracajac do X- Factora - wczoraj ogladalam z Danielem Australijska edycje - niektorym naprawde naleza sie niskie uklony. Niesamowite glosy. Dzisiaj bedzie wybrana ostateczna 12 - POWODZENIA WSZYSTKIM.



Ja chyba bym nie mogla decydowac o tym kto przechodzi do finalu a kto idzie do domu.
Jak patrze na uczestnikow to widze ogromna pasje w ich oczach. Jak wiele ten program dla nich znaczy.
Jak bardzo moze zmienic ich zycie.
Oj trzeba isc do sklepu i kupic opakowanie chusteczek na dzisiejszy wieczor - na 100 % bede plakac - ja zawsze placze ogladajac X- Factor.

Pamietam audycje Daniela z 2008 roku - znowu sie poplakalam - prawdziwa, bardzo smutna historia ;-( - przed obejrzeniem przygotujcie sobie chusteczki.

http://www.youtube.com/watch?v=tNyHuTNGBbw

Pozdrawiam z bardzo mokrymi oczami

Saturday, 8 September 2012

"Wojewodzki to Cham "

"Wojewodzki to Cham"


Wander ostro dzisiaj skrytykowala Wojewodzkiego. Popieram ja w 100% - ja tez go nie znosze.

"Ostatnio, z mężem, oglądaliśmy powtórki "Kabaretu Starszych Panów". Stwierdziliśmy, że w porównaniu z tym, co teraz serwowane jest widzom, to różnica klas – mówi w wywiadzie w TVP Info. Teraz się bijemy o Kubę Wojewódzkiego, a przecież za dużo jest poniżania ludzi, kpienia z nich. To nie w moim stylu, to mnie w ogóle nie interesuje. Dziś trzeba być chamem, żeby zwrócić na siebie uwagę i na to nie ma mojej zgody. Niechęć do takiego stylu prowadzenia programów, postępowania z gośćmi, z rozmówcami przejawia się tym, że po prostu wyłączam telewizor"

Tez uwazam ze to kawal chama. Wander - brawo za szczere slowa. Nie wiem za kogo on sie uwaza. 

Teraz calkiem z innej beczki - Dzisiaj caly dzien myslalam jakby to poleciec do Polski - nic jednak nie wymyslilam.  Poprostu nie ma takiej mozliwosci. Po pierwsze - nasze dzieci sa za male, jak pomysle o tej calej podrozy to mi sie wszystkiego odechciewa. Po drugie do Sydney przylecielismy nie cale 5 miesiecy temu i nie mozemy sobie za bardzo pozwolic na paromiesieczny wyjazdy do Polski przez najblizszy rok. Musimy sie ogarnac w Oz i wtedy zadecydowac o wakacjach w Polsce. Jednak tak bardzo byl chciala poleciec i spotkac sie z rodzina -chociaz na chwilke, chociaz na pare dni, chociaz na jeden dzien. 

Dzis pieklam razem z Oliverem czekoladowy tort. Jutro mamy "Fun Day"  w przedszkolu i obiecalam ze przyniose czekoladowe ciasto. Jeszcze nie probowalam ale musze przyznac ze wyglada apetycznie. Oliver i Matthew zjadli  prawie polowe masy ;-) 
Od razu przypomnialao mi sie jak moja mama piekla ciasta a ja moim bratem i siostra czekalismy jak sepy na walek i miske do oblizania. Radosci bylo przy tym co nie miara - to byly fajne czasy - teraz jeszcze bardziej che mi sie poleciec do rodzinki. 

Dzis sobota - czas polozyc stopy na stol i wypic lampke winka ;-), z reszta dzien jak co dzien ;-)

Dobranoc. 






Friday, 7 September 2012

"Piatek"

"Piatek"

W Sydney szalaje wiatr wiec prawie caly dzien bylismy dzisiaj w domu. Nic mi sie nie chce robic.

Posmialabym sie z czegos wiec mam pytanie - Czy ktos widzial wystep Siwiec u Wojewodzkiego?
Podobno pokazala sie z nie najlepszej strony ;-). Chcetnie obejrze z nia ten wywiad.
Kuba nazwal ja najpopularniejsza polka. Pewnie zruszyl gula paru Polkom ;-). Ktos taki jak Wegrowska stara sie zaistniec w Show biznesie przez dlugi czas i nic jej z tego nie wychodzi a nasza miss Euro wystrczy, ze pokazala cycki i prosze - najpopularniejsza polka ;-). Zaraz zaraz Wegrowska tez cycki pokazala - czyli to oznacza ze nie kazde wywalone na swiatlo dzienne cycki beda popularne?  No coz Siwiec miala farta ;-) - gratulaje ;-)- Korzystaj ze slawy bo - jak powiedziala Doda - w nastepnym roku nikt o tobie nic nie bedzie juz slyszal.

Kurcze chce mi sie zjesc dzisiaj cos dobrego na kolacje, moze Sushi? Tak tak tak sushi. Musze sie usmiechnac do Daniela i wyslac go do restauracji po sushi na wynos.

Ok, zycze wszystkim milej nocy - w Australii juz wieczor a w Europie dopiero co sie zaczyna dzien - wiec zycze wszystkim milego dnia.

Wednesday, 5 September 2012

"Zakupy"


"Zakupy"

Witam wszystkich serdecznie w ten wiosenny upalny Australijski dzien ;-).

Z ciekawosci sprawdzalam dzisiaj pogode w Lodynie i musze przyznac ze slonce sie wreszcie zmilowalo nad Anglia i postanowilo tam zagladnac na pare dni ;-) - cieszcie sie poki mozecie ;-) - pewnie nie bedzie to trwalo
dlugo ;-)






Wspominajac o Londynie to bardzo mi brakuje tamtejszych sklepow.
Musze sie dzisiaj albo jutro wybrac do city. Mam dluga liste zakupow do zrobienia - ubran.
"Zara" moze ciebie dzisiaj odwiedze ;-)

Kurcze jak mnie te wszystkie gazety/magazyny wkurzaja - poniewaz w Australii zaczyna sie robic bardzo cieplo - dzisiaj jakies 28 stopni - w kazdym magazynie pokazywane sa - oczywiscie, zrobione ;-) - pol nagie Hot laski. Jak na nie popatrze to od razu odstawiam jedzenie na bok a moje kg i tak pozostaja takie same ;-) .Czy ja  robie cos nie tak? Cwicze, jem - mniej i bardzo zdrowo. Mam juz tego dosyc. Jak ktos ma jakis dobry przepis na zgubienie 2kg ok przynajmniej 6 kg prosze napiszcie do mnie ;-).




Matthew spi a ja jak patrze na panne Shayk to od razu chce mi sie cwiczyc ;-)




"Polski Rzad"

"Polski Rzad"

Zabawa z dzieciakami nad woda byla super, chociaz musze przyznac ze padam na twarz. Po powrocie do domu zaparzylam sobie kawke i zamiast mleka wlalam do kawy sok pomaranczowy. Wiedzilam ze cos inaczej moja kawka dzisiaj smakuje ale dopiero zaczailam po paru minutach. Sok i mleko maja bardzo podobne butelki a ze bylam zmeczona nie zwrocilam na to uwagi ;-) no i pilam kawe z sokiem pomaranczowym - nie polecam nikomu ;-)

Sorry ale nie udalo mi sie zrobic dzisiaj zadnych zdjec ;-(

Ostatnio duzo ludzi umieszcza na FB smieszne teksty o naszym Polskim rzadzie.
Nasz rzad jest smieszny bo znajduje sie w nim za duzo klaunow. Czasami jak czytam co sie tam - w rzadzie - wyprawia to poprostu sie smieje.




Szkoda mi jest ludzi ktorzy na tym cyrku najbardziej cierpia. Wyjechalam z Polski 10 lat temu i musze przyznac ze wtedy w Polsce bylo chyba lepiej niz teraz. Z roku na rok sytuacja w kraju sie pogarsza. Najbardziej wku.....a mnie w polsce zarobki. Ludzi nie stac jest juz na nic. Oczywiscie nie pisze o wszystkich ale wiekszosc ludzi w Polsce wegetuje. Za kazdym razem jak jade do Polski to mi sie plakac chce. Zarobki sa zenujace a ceny w sklepach coraz wyzsze. Moi rodzice przez lata nie mieli podwyzki a jak moj tato zmienial prace - w wieku 58 lat - to w nowej pracy otrzymal najnizsza stawke a wymowka bylo to, ze musi sie przyuczyc do zawodu - tylko dodam ze moj ojciec w tym samym zawodzie pracuje juz okolo 30 lat. Czy to nie jest smieszne? Tato nie mial wyjscia musial zaakceptowac warunki jakie mu zostaly dane bo w wieku 58 lat nie znalazl by juz nowej pracy. W tym roku moj ojciec idzie na emeryture - i jak mowi ma ich juz wszystkich w dupie, niech sobie wariata robia z kogos innego.

Tesknie za Polska ale bardzo sie ciesze ze 10 lat temu podjelam decyzje o wyjezdzie. Wyjechalam przez to ze nie mialam pracy. Z reszta takich ludzi jak ja - jest tysiace.


Kawal 

Siedzą, każdy na swojej chmurce, Castro, Putin i Tusk, przyglądaja sie na ziemię i płaczą. Pan Bóg przechadzał się i zbliżywszy sie do Castro, pyta:
- Co tak płaczesz synu?
- Panie Boże - odpowiada Castro zalany łzami - całe życie gnębiłem ten biedny naród, głodziłem, więziłem, co ja im zostawiłem, tylko głód i ubóstwo. 
- Nie martw się - odpowiada Pan Bóg - dzięki twojemu reżimowi wychowałeś ich na zahartowanych ludzi, poradzą sobie. 
Pan Bóg podchodzi do Putina i pyta, czemu tak płacze. 
- Panie Boże - mówi Putin - tak gnębiłem tych moich Rosjan i goniłem do pracy, zamykałem do więzienia, co ja im zostawiłem? 
- Nie martw się - odpowiada Pan Bóg - Rosjanie to dzielny naród, poradzą sobie wyjdą na ludzi. 
Wreszcie podchodzi Pan Bóg do płaczącego Tuska, patrzy ponad jego ramieniem na ziemię, siada koło niego i zaczyna płakać razem z nim.  


Cala PRAWDA ;-)))))))))))))

Tuesday, 4 September 2012

"Poranna kawka"

Nie ma to jak zaczac dzien od dobrej kawki ;-) - oczy otworzyly mi sie do konca i wreszcie widze moj piekny swiat ;-)

Po odprowadzeniu Oliverka do przedszkola wstapilam z Matthew na poranna kawke. Nawet moj maly lubi  ze mna pic - oczywiscie nie daje mu kawki - Matt pije swoje baby cino.

Wrocilismy do domku i szybko musimy sie przebrac, jest dzisiaj niesamowicie cieplo  w Sydney, czas na shorty i t-shirty.

Dzis odwiedzic ma nas Daga z dzieciakami i wszyscy razem idziemy sie bawic nad wode. Mam nie daleko, samochodem 3-4 minuty, moze nawet i 2. Niestety nie mozemy sie przejsc poniewaz jest to bardzo pod gorke i nie dam rady sama pchac wozka.

Potem wkleje pare fotek  ;-)

Poki co to spadam - robota czeka ;-)


"Wiosna"

"Wiosna"

Do Sydney zawitala piekna wiosna ;-). Dzisiaj jest u nas 24 stopni a jutro ma byc 26. W lecie pewnie bedzie temperatura nie do zniesienia ;-). Ja uwielbiam slonce, chociaz  czasami - wydaje mi sie, ze tak jak kazdy z nas - mam dosyc upalow. To bedzie nasze pierwsze lato w Australii. Niesamowite ze jeszcze 5 miesiecy temu mieszkalismy w Poludniowej Afryce - Kapsztad. Tam lato bylo sliczne i bardzo gorace, czasami takze bardzo wietrzne. Wynajmowalismy dom przy samej plazy wiec jak tylko otworzylismy drzwi piasek - wial nam prosto w oczy i trzeba sie bylo wracac do domu ;-) Musze przyznac ze ten - nie caly - rok spedzony w Kapsztadzie byl jendym z najlepszych i najbardziej relaksujacych miesiecy w naszym zyciu.

Sydney jest bardzo podobne do Cape Town ale tez bardzo inne - jesli moge tak napisac ;-).

Dzisiaj - tak jak sobie obiecalam wczoraj - udalo mi sie pojsc pobiegac. Biegalam cale 27 minut - naprawde,  bez zadnej kawki i pogaduszek ;-). Lato coraz blizej a ja chce miec beach body ;-)

 Ja tez chce tak wygladac ;-)



Moje maluszki juz w lozkach - jak ja lubie ta pore dnia - cisza i spokoj ;-)
Dzisiaj nie mialam dla siebie wolnej chwili - oprocz biegania. 
Spacer z Matthew, potem gotowanie, zakupy i cwiczenia i znowu gotowanie, kapanie chlopakow, karmienie itd itp. 
Matka nigdy nie odpoczywa, nie ma wolnego dnia. 
Ja nawet jak spie to mysle co jutro mam zrobic, przygotowac, kupic itd ;-). Jestem pewna ze prawie wszystkie mamy sie ze mna zgodza, ze bycie matka to najtrudniejszy, najbardziej meczacy i najbardziej cudowny zawod na calym swiecie ;-)

Dobrego dnia i dobrej nocy












Sunday, 2 September 2012

"Udany Dzien"

"Udany Dzien"

7.30 Rano - pobudka - nie zle, juz tak 3 dzien z rzedu. Moi chlopcy warjuja, spia tak jak nidgy wczesniej. Wreszcie czuje sie wyspana, az mi sie chce zyc ;-)
8.15 - Oliver idzie do przedszkola. 
9.30 - Jade z Matthew do Dagi na kawke. Dzieciaki sie troszeczke razem pobawily. 
11.30 - Powrot do domu i Matthew - po szybkim lunchu - idzie spac. 

Jak na razie to dzien zaliczam do udanych ;-)

Kurcze ostatnio znowu czytalam  o Grycankach i dalej nie wiem dlaczego one sa w Polsce popularne. Najsmieszniejsze jest to ze ja myslalam ze Marta, i jej dwie corki to sa wszystkie siostry. Musze przyznac, ze  matka lepiej wyglada od swoich corek. Ja bym sie chyba wkurzyla jakby moja mama lepiej wygladala ode mnie ( a moze i nie) a co jesli ona wyglada lepiej? ;-) 
W sumie my tez z mama wygladam jak siostry, jedna jest mlodsza a druga jest starsza ;-)

Zaraz ide pobiegac - alez mi sie nie chce. Musze sie jakos zmusic. 
Spojzalam w lustro na moja dupke i od razu zlapalam wene na cwiczenia. ;-)))) - to zawsze pomaga ;-) - goraco polecam - jesli macie duze dupki i ich nie lubicie.
Ja swojej nie lubie, chce miec mniejsza, Boze o czym ja wogole pisze. Ide pobiegac ;-)



Bieganie bylo ok, troche sie zmuszalam no ale 30 minut pobiegalam no prawie bo troche tez chodzilam, czyli powiedzmy pol na pol. 15 minut biegalam i 15 chodzilam - szybkim krokiem, a zapomnialam dodac,  ze wstapilam na kawe czyli jakies 10 minut spedzilam w kawiarence a potem zadzwonila do mnie kumpelka. Ok nie bede klamac, dzisiaj nie biegalam. Zamiast sie pocic to lekkim spacerkiem wybralam sie na kawke do mojej ulubionej kafejki. Slonce dzisiaj u nas warjuje - 23 stopnie i zadnej chmurki na niebie, wiec od razu odechcialo mi sie cwiczyc ;-)
Jak wrocilam do domu to Dan na mnie spojrzal i powiedzial - ale jestes czerwona, chyba dobrze pobiegalas - nie bylo ciebie 30 min.  Yes, yes odpowiedzialam - twarz byla czerwona bo na dworze swieci slonce a ja postanowilm moja kawke wypic na swiezym powietrzu ;-)

P.s Pobiegac zawsze mozna jutro ;-)

Milego dnia 



"Dzien Ojca"



"Dzien Ojca"

Dzis w Austarlii obchodzony jest Dzien Ojca, wraz z Oliverem zrobilismy Danielowi sliczna kartke - sami zobaczcie.



Pare dni temu pytalam Olivierka co chcialby kupic tacie na dzien ojca, a no na to ze dinosaura, albo robota, albo inne zabawki. Dzieci sa bardzo zabawne ;-)

Wszystkim tatusiom w Australii zycze milego dnia.




Saturday, 1 September 2012

Wspomnienia

 W telewizji Shrek a ja z usmiechem na twarzy popijam lampke winka - wracaja wspomnienia - duzo wspomnien. Ulubiona piosenka z bajki - hallelujah - z ktora kojarzy mi sie tak wiele ;-)

HALLELUJAH - moja ulubiona wersja spiewana przez Alexandre Burke.

Maly pokoj - wynajmowany przeze mnie i moja przyjaciolke w Londynie w Holland parku.  Sobota, niedziele czy inny dzien a my zyjemy, wspominamy jak nam mina dzien, co mamy w planach - w tle ulubiona muzyka -  hallelujah, Kult, The killers i inne ....... palimy papierosy, pijemy nasz polskie piwko i rozmawiamy o milosci, o zyciu i o tym co od niego oczekujemy.
Tak najlepiej wspominam moje najlepsze lata w Ladynie. Tam poznalam prawdziwe zycie, tam sie zakochalam i poznalam prawdziwych przyjaciol za ktorymi bardzo tesknie.

Potem slub, dzieci i zmiana na ....................na lepsze - oczywiscie ;-).

Zycze wszystkim udanej soboty, bawcie sie jesli mozecie bo jak dzieci przyjda na swiat to juz raczej zabawa jest ale w domu z lampka winka, przed telewizorem ogladajac Shreka ;-))))))))))))))))



Na Zdrowie ;-)