Monday, 31 December 2012

"All the best - Wszystkiego Dobrego"


All the best


Only 50 minutes left till New Year with millions of people celebrating the coming of 2013 in Australia. 
Europe still has to wait about 10 hours to drink champagne ;-)

I've just got back from a small party. Our neighbour invited us for a glass of champagne, or maybe two, ok a whole bottle ;-) Dan is still upstairs and I am with kids – where on earth is the justice ;-)

Anyway, it was a beautiful year. Full of changes and beautiful moments. We moved from South Africa – Cape Town – ( where we spent a great time with our friends – Rocher’s who I still miss  a lot. You guys are the best ) -  to Sydney.

8 months ago we unpacked our suitcases in Sydney – amazing place. We dream't about Australia a lot and feel very lucky to have received our visa so quickly ;-)

Anyway, there is no time for writing on my blog as my champagne is getting warm – and I hate warm champagne – so Happy New Year to everyone. Hopefully 2013 will be yours, ours, mine......

Have a great night. 







Wszystkiego Dobrego

Jeszcze tylko 50minut  i wraz z milionami ludzi przywitamy Nowy - 2013 - Rok - w Sydney. Europa musi poczekac jeszcze jakies 10 godzin ;-).

Wlasnie wrocilam z imprezki - sasiad nas zaprosil na lampke, no moze dwie, ok butelke
szampana ;-). Dan sie jeszcze gosci a ja z dziecmi w domu - i gdzie tu sprawiedliwosc ;-)

Za godzinke bede ogladala piekne fajerwerki w Sydeny - jak doczekam ;-).
W tamtym roku nie doczekalam i rok wczesniej tez nie  - zasnelam tak jak siedzialam ;-)

To byl piekny rok - pelen pieknych wydarzen. Duzo sie u nas dzialo. Przeprowadzilismy sie do Sydeny z South Africa - Cale Town - gdzie spedzilismy cudne chwile z naszymi znajomymi - za ktorymi bardzo tesknie - Rocherowie sciskam was i caluje bardzo goraco ;-)

8 miesiecy temu rozpakowalismy walizki w Australii -  niesamowite miejsce o ktorym dawno marzylismy - wiec, marzenia sie jednak spelniaja ;-)
Musze przyznac ze jestesmy szczesciarzami, ze udalo nam sie dostac wize do Australii. Zdaje sobie sprawe z tego ze jestesmy daleko od domu - Polski - ale tak jednak mialo byc, ze wyladowalismy na drugim koncu swiata.

Korzystajac z okazjii, ze jestesmy pierwsi, chcialabym zyczyc wszystkim wszystkiego najlepszego. Spelnienia marzen i zeby 2013 byl naszym, waszym, moim rokiem ;-). Jeszcze raz najlepszego.

Szampanskiej zabawy zyczy Ania - Polka z Australii ;-)


Saturday, 29 December 2012

"Shelly Beach"










Shelly Beach

Znowu upal - nie wiem dlaczego napisalam znowu. Przeciez ja uwielbiam taka pogode ;-)

Nic ciekawego dzisiaj nie robilismy. Prawie caly dzien leniuchowalismy, az do momentu kiedy powiedzialam dosc - trzeba sie ruszyc i pojsc na spacer. 

Pojechalismy na Manly a stamtad poszlismy na shelly beach - co za piekne widoki. 
Chlopcy wariowali w wodzie, szukali krabow. Po prawie 2 godzinach z wielkim placzem wrocilismy do domu.

20.00  - maluszki spia, a ja? Ja pisze na blogu, popijam winko i czekam na jakis dobry film w TV ;-)
Jutro dzien zapowiada sie troszeczke bardziej ekscytujacy niz dzisiejszy  - mam taka nadzieje ;-). 

Dobranoc i dzien dobry ;-)
 





Wednesday, 26 December 2012

"Wazenie"

Wazenie

Dzisiaj rano wazenie - nie chce o tym pisac ;-))).
Nieprzyjemny temat - jak dla mnie ;-)
Jestem jednak pewna, ze nie tylko ja przytylam po swietach, no bo jak nie przytyc? ok, mozna nic nie jesc, ale jak to mowi moja mama -  to nie po Bozemu ;-). Wymowka jest i sa extra kilogramy.

Teraz czekamy na Sylwestra.
Co mamy w planach? Popoludniowy BBQ na plazy a wieczorem? Hmmmmmm Szampan, kolacja i maz - calkiem nie zle ;-).

Potem Nowy Rok, Wielkanoc i przyjazd rodzicow do Sydney - na to najbardziej bede czekala w Nowym Roku ;-)


Milego dnia



Tuesday, 25 December 2012

"Swieta, swieta i po swietach"

Swieta, swieta i po swietach

Swieta swiata i po swietach - no i dobrze. Skory na brzuchu juz mi brakuje - tak mi sie rozciagnela od jedzenia ;-).
Moja diete szlag trafil - a tak sie wyrzekalam jedzenia ;-). Juz jutro trzeba zaczac od nowa - sie odchudzac ;-)

Swiata - bardzo udane. Wigilie - przy 35 stopniowym upale - spedzilismy u Daniela cioci.
Jedzenie przepyszne - serwowane przeze mnie ;-) + rozpakowywanie prezentow.

Pierwszy dzien swiat - 5.40 rano rozpakowywanie prezentow. Sniadanie u Dagmary - raj w
gebie ;-)  + rozpakowywanie prezentow.
Poludnie spedzone z rodzinka - serwowany byl kurczak, indyk + salatki. Jedzenia dobre ale nie tak dobre jak nasze - Polskie ;-) + rozpakowywanie prezentow - wiem ze sie powtarzam ale w tym roku chyba przesadzilismy z prezentami  dla dzieci ;-)

Dzisiaj urodziny kuzyna - polaczone z BBQ - nie wiem czy dam rade cokolwiek wlozyc do buzi. Jesli tak to napewno na wlasnych nogach do domu nie wroce. Nie dam rady. Pewnie bede sie turlac, bo do pileczki to mi juz bardzo malo brakuje ;-)

W krotkim podsumowaniu - Swiata bardzo udane i bardzo radosne.
































 Wesolych Swiat ;-)




Saturday, 22 December 2012

"Chwilka odpoczynku"

Chwilka odpoczynku

Celine Dion spiewa "So this is Christmas and what have you done?" a wiec
paszteciki, galaretke, chrzan, pasztet z kurczaka, pasztet z watrobki, boczek gotowany z majerankiem ;-))))))))))))

Wreszcie usiadlam - zasluguje na chwilke odpoczynku. Jutro znowu gotowanie i szykowanie do swiat. Mam nadzieje, ze w nastepnym roku bede miala przyjenosc gotowania z nasza rodzina w Polsce ;-).


Friday, 21 December 2012

"Odliczanie"

Odliczanie


Juz tylko 3 dni do Wigilii.

Choineczka - sie swieci
Prezenty - popakowane
Zakupy  - zrobione
Mieszkanie - posprzatane
Teraz czas na wielkie gotowanie - juz jutro zacznaja sie moje kuchenne warjacje;-)

Dzisiaj udalo nam sie - z pomoca dzieci - zrobic swiateczne ciasteczka. Dzieci mialy wielka radosc a ja z Dagny? duzo sprzatania ;-)




Zapomnialam wam napisac ze pare dni temu dostalam super prezent. Wspominalm juz, ze dostalam kare za zle parkowanie - 165 dolarow. A wiec, otrzymalam list o umorzeniu mandatu. Mikolaj jednak istnieje ;-)))))))

Wczoraj z Daga wybralysmy sie do Polskiego sklepu. Ceny - zabojcze. Az musialam zamknac oczy kiedy Pani wyswietlila moj rachunek. Ale co tam - za Polska kielbaske, barszczyk, chrzanik, sledzika, majonez itd warto zaplacic wysoka cene ;-)




Wszyscy dzisiaj mowia o koncu swiata  - ktos mi przeslal super tekst na FB ;-)




W Australii - goraco. Na swieta nadaja upaly - z reszta jak codziennie. W Sydney na plazy mozna spotkac pol - nagich Panow Mikolajow - pijacych piwko - nie fajny obraz dla dzieci, ale za to przyjemny dla nas - kobiet. Fajnie wreszcie zobaczyc co naprawde ukrywa sie po kostiumem Santy.
Zawsze myslalam ze Mikolaj ma duzy brzuch i jest stary itd, alez ja sie pomylilam. W Australii Santa clause  maja dobrze wyrzezbiona figure ;-) Teraz sama juz nie wiem ktorego Mikolaja preferuje. Grubego z broda czy gladkiego z .............taka figura ;-)




Hmmmmmmmmmm - trudny wybor ale ja jednak wybieram tego grubego z dluga i biala broda ;-)


Milych snow ;-)

Monday, 17 December 2012

"Odliczanie do Swiat"

Odliczanie do swiat


Odliczanie do swiat sie rozpoczelo. Za tydzien o tej godzinie, bedziemy lezeli do gory brzuchem na plazy popijajac drineczki ;-)

Dzisiaj rano w Sydney - 8.30 - bylo lekkie zachmurzenie ale za to bardzo duszno.





Jest 12.00 - poludnie - w Sydney upal. Wlasnie wrocilam z biegania i to byl moj blad. Nie powinnam biegac w taka pogode. Czuje sie jak bym miala pasc na podloge ;-).
Naprawde podziwiam ludzi ktorzy uprawiaja sport na dworze jak swieci slonce i na termometrze jest jakies 27 stopni - to nie dla mnie. Ja lubie biegac albo rano - 6.00 albo wieczorem - 19.00. 

Ide sie ogarnac ;-)

Saturday, 15 December 2012

"Dobra Wiadomosc"

Dobra wiadomosc


Dzisiaj rano rozmawialam z jedna z moich najlepszych kolezanek - Magda J., ktora wraz ze swoja rodzinka  ma w planach odwiedzic nas - pod koniec stycznia - w Sydney - dobra wiadomosc, rzeklabym - super wiadomosc. Wreszcie nas ktos odwiedzi ;-) hurrrrrrrra
Zapowiada sie interesujacy Nowy Rok ;-)

W piatek wieczorem wybralam sie do Dagi na lepienie uszek - juz na swieta.
Dagmara miala suszone grzyby jeszcze - z krakowa - pychotki.
Uszka lepilysmy przy filmie "Magic Mike" - co za radosc dla oka ;-)


Sami zobaczcie jakie mamy duze rozesmiane buzki - i to nie dlatego ze lepilysmy uszka ;-)


Do domu wrocilam okolo  23.30 i spojzalam na mojego spiacego meza i pomyslalam sobie - moze to nie "magic mike" ale jakies magic w sobie ma .............;-)




Niedziela

Od rana w Sydeny goraco. Chlopcy pojechali nad wode a ja postanowilam zrobic tarte - idziemy dzisiaj na lunch do rodziny, wiec tez wypada cos zrobic do jedzenia ;-)

Postanowilam ze zrobie tarte z groszkiem, boczkiem, cebulka i pieczarkami. 

Pierwsze podejscie - Wszystko wygladalo super - do czasu jak nie zalalam ciasta jajkami. 
Wszystko mi wyplynelo na podloge  - to nic zrobie jeszcze raz. Nie bede wam pisac jak naprwde sie wku......m ;-)

Drugie podejscie - znowu rozrobilam jajka ze smietana i mlekiem. W tym samych czasie szukalam sciereczki, ktora byla pod miska. Nie wiem jak ja to znowu zrobilam, ze cala miska z jajkami wyladowala na szafce ;-( - znowu sprzatanie. 

Trzecie podejscie - tarta wyszla tak jak sobie wyobrazalam ;-)



Milego Dnia ;-)

Wednesday, 12 December 2012

"Jedzenie"

Jedzenie

Przez nastepnych pare dni moje zycie przede wszystkim skupia sie na jedzeniu. Ciagle mysle co dodac i co ujac z mojego swiatecznego menu. Co jeszcze pozostalo mi do kupienia itd. 

Uwielbiam gotowac, wiec na dwa dni przed swietami, zamykam sie w kuchni od rana do wieczora - Dan zabiera chlopakow na caly dzien - a ja slucham RMFFM i placze i gotuje, i placze i tak w kolko.

Juz chyba czas wypozyczyc film "Love Actually" - zawsze ogladam ten film przed swietami - to juz tradycja -  tak jak w Polsce co roku puszczane sa w TV te same filmy - "Potop"," Kevin sam w domu" itd ;-) tak co roku ja ogladam "Love Actually" - Nie dosc ze tesknie za Polska to jeszcze sobie potesknie za Londynem ;-) 

Wiec plan na sobote juz mam: Kuchnia tajska + szampan + love Actually + pudelko chusteczek = udany wieczor ;-) -cannot wait ;-)


Lunch time:

Dzisiaj nie mam za bardzo czasu aby wymyslac w kuchni, wiec przygotowalam Danielowi i sobie 
Piersc z kurczaka z warzywami w sosie curry - 10 minut i gotowe. 
3 minuty i zjedzone ;-)



Yummy -  szybkie i zdrowe - Polecam serdecznie. 

Tuesday, 11 December 2012

"Choinka"

Choinka

Wtorek - godzina 19.55 -  Siedze przed telewizorem i nic nie moge znalezdz interesujacego w TV.
20.00 wreszcie cos dla oka - Jamie Oliver - ale nie dla brzucha.

Nie chce mi sie wierzyc ze juz za pare dni wszyscy  bedziemy razem swietowac Swieta Bozegonarodzenia. My - w Sydeny - pare godzin wczesniej niz cala Europa;-).

U nas juz swieci choineczka - normalnie zawsze czekam na ubranie drzewka 3 dni przed swietami ale w tym roku pozwolilam sobie na wczesniejsze swietowanie ;-)


















Chyba zrobilismy calkiem niezla robote w tym roku ;-)



Menu - na swieta -  mam juz przygotowane, chociaz z bolem serca musze napisac, ze w tym roku na stole nie zagosci u nas  karp - chyba ze cudem uda mi sie gdzies kupic.
Zjadlabym takiego prostego smazonego Karpia prosto z patelni mojego taty ;-). No coz beda: sledzie, ryba po grecku, ryba w porach, ryba z pieczarami, galareta, uszka - ktore bede juz robic z Daga w piatek - barszyk, krokieciki, cappucino cake, sernik - salatki i pewnie cos tam jeszcze wykombinuje.


Zycze wszystki dobrej nocy i dnia ;-)

Saturday, 8 December 2012

"Udany Weekend"

Udany Weekend

Piatek  wieczor - udany.
Swietowalysmy - tylko same dziewczyny - urodziny Justi, Ewy i Darii - na plazy. Byly lampiony, jedzonko, szampan, winko i wodeczka - profesjonalnie rozrobiona przez jedna z kolezanek ;-).
Nawet policja sie do nas dolaczyla ;-). Chcieli nam dac kare za picie na plazy ale my wszystkie - jak to Poleczki - zaczelysmy ladnie sie do panow usmiechac i skonczylo sie na tym ze trzeba bylo schowac alkochol  do torebki. Nie przestac pic - tylko schowac ;-)
W Sydney nawet policjanci sa przyjemni - mowie wam to miasto jest GREAT;-)

Po paru glebszych wzielo nas na spiewanie Polskich starych dobrych utworow - kult, T- love i cokolwiek przyszlo nam wtedy na sline ;-). Myslalam ze nie bede w stanie rozmawiac w sobote, ale jakby nic sie nie stalo i uszczerbku na zdrowiu nie doznalam ;-)

Bardzo ciezko bylo mi wstac rano - a musialam, obiecalam moim kuzynkom ze wybiore sie z nimi na Paddington market - bylo warto.

Wieczorem okolo 21 padlam i juz nie obudzilam sie do niedzieli rano.
Cholera gdzie te zdrowie sie podziala co sie kiedyc mialo? - Coz odpowiedz jest prosta - Moje dzieci mi zabraly ;-)))))))))

Niedziela - 8.10 - slonce grzeje  - wybralismy sie na poranne plywanie na Fairlight.
Powrot do domu - szybki lunch i zaraz jedziemy do Daniela ciotki na afternoon tea ;-) - alez sie Posh zrobilam ;-)


Milego dnia ;-)

Thursday, 6 December 2012

"Opera House"

Opera House


Czwartek

Caly dzien - jak zwykle w biegu.
Wczorajszy wieczor - kolacja z mezem pod Opera House Sydney. Bylo cudnie, pilismy i jedlismy i pilismy i jedlismy i tak do 10.45.
Za nami gral jakis Australijski band - super - jak to sie mowi - moje klimaty.
Niestety trzeba bylo wracac do domu - alez nam sie nie chcialo . ;-)

Nie zly widok ;-)

Juz odliczam dni na nasze nastepne wyjscie ;-)


Dzisiaj trzeba zbierac sily na wieczorna imprezke na plazy z dziewczynami. Bedziemy obchodzic-  tzn sie bedziemy opijac - az potrojne urodziny ;-). Ojej az sie boje bo Daga bedzie ;-) hahahah -  ona nie lubi wracac do domu za wczesnie ;-)

Mam nadzieje, ze nie myslicie, ze my tutaj w Sydney tylko imprezujemy? 
My poprostu sie bawimy i korzystamy z zycia ;-)  - Brzmi lepiej ;-)

Milego dnia 





Tuesday, 4 December 2012

"Brak karty"

Brak karty

Ale niebieskie niebo - to pierwsze co przyszlo mi dzisiaj na mysl po odslonieciu zaluzji w oknie. Widok - die for. 

Wybralam sie dzisiaj za zakupy swiateczne. Nie mialam duzo czasu, wiec po godzinie spedzonej w sklepie wiedzialam ze czas - bo to jest nieuniknione - przejsc do kasy i zaplacic. Dostalam lekkiego szoku jak zobaczylam brak mojej karty w portfelu. Nie moglam uwiezyc ze zapomnialam i karty i gotowki - bylam zla na siebie i na wszystkich dookola.  
Po - w miare - szybkim dojsciu do siebie, pojechalam do domu po karte i wrocilam po zakupy. 

A tak po za tym to dzien jak co dzien ;-)

Milego dnia i nocy ;-)




Sunday, 2 December 2012

"I juz po pikniku"

I juz po pikniku.


Pojechalismy na Darling Harbour o 10.30.
Polish Christmas zaczynaly sie o 11.00 wiec mielismy troszeczke czasu aby wstapic na Chinese market - i zakupic pare drobiazgow.

Punkt 11.00 rozpoczelismy swietowanie z tacka pelna jedzenia - bigos, kaszanka i kielbaska - Dan objadl sie jak swinka.



Chlopcy z Polska flaga - my wszyscy w glebi duszy jestesmy Polakami ;-)



Dobranoc i dzien dobry ;-)

Saturday, 1 December 2012

"Piknik"

Piknik

Sobota - wczesnie rano - Boze jak goraco - spojzalam na tel - byla 6.00  i na termometrze juz okolo 25 stopni. Co bedzie dalej?

11.30 - do samochodu i pojechalam prosto do Dagi - potrzebna pomoc w szykowaniu na imprezke -  na termometrze juz 32 stopnie

12.45 wszystko rozpakowane i czekamy na gosci. Pekla jedna butelka, potem druga potem lalalal lalal 5 i 10 ;-)

Bylo goraco, po prostu super, ach i tylko dodam ze jedzenie bylo  przepyszne - oczywiscie w wydaniu Pani Dagmary ;-)


Wrocilismy do domu - okolo 18. Wszyscy bardzo zmeczeni. Chlopcy padli po 19.00 a ja z Danielem po 21.00.


Ps. Temp wczoraj doszla do 37 stopni - jak dla Polish girl in Australia to troszeczke za goraco ;-)

Dzis juz nowy dzien - Niedziela. 

Rano chcemy sie wybrac na Polish Christmas Party w Darling Harbour - Sydney. Pstrykne pare fotek i zdam wam relacje troszeczke  pozniej.

Czas sie zaczac szykowac ;-)