Tuesday, 21 July 2015

"Msg"

Msg

Jakże wspaniale jest wstać rano i czytać takie fajne wiadomości ;-) Od razu chce mi się napisać ciąg dalszy przygód Magdy ;-)

"Aniu przeczytałam książkę!!!szczerze to nie jestem molem książkowym w zyciu przeczytałam naprawdę mało książek(z wyjątkiem ksiazek dla mojej córki) jakoś nie jestem fanka książek zawsze wolałam obejrzeć film chyba to jest związane z lenistwem ale pomijając to... Twoja książka tak mnie wciągnęła ze przeczytałam jednym tchem poprostu odciskam sie od rzeczywistości... Mogę powiedzieć ze jestem pod mega wrażeniem to jest książka która wywołała we mnie tyle emocji ze 3 razy płakałam i z tysiąc sie uśmiechałam jak nie śmiałam w głos!! Teraz nic jak ci nie pozostaje jak napisanie ciąg dalszy musisz teraz cos wymyślać bo ja chce czytać więcej takich książek jak twoja..możesz być z siebie dumna bo doprowadziłas do tego iż taki len jak ja przeczytał książkę za jednym zamachem!! A uwierz mi ze naprawdę nie lubię książek..niewiem co jeszcze napisać tobie moze tylko tyle ze gratuluje tobie tak wspaniałej książki i życzę tobie powodzenia...oraz duuuuuuzo milosci teraz oczywiście czytam twojego bloga😮 chyba sie przekonałam do czytania xxxx" Alicja


Sunday, 12 July 2015

Wakacje

Wakacje


Wakacje, wakacje i po wakacjach ;-)

Do Sydney wróciłam dwa tygodnie temu, ale jakoś nie mogłam sie zabrać za pisanie. Może dlatego , że dzieci nie opuszczały mnie na chwilke ;-)

Wiekszosć czasu spedziłam w moim rodzinnym mieście.  Na dwa dni przed powrotem do Oz, odwiedziłam przyjacioł z Grójca i okolic ;-). Czas spędzony w Polsce uważam za bardzo udany.








Odwiedziłam fantastyczne miejsca, miedzy innymi, ksiegarnie Włodawską. Mało nie upadłam ze szcześcia jak zobaczyłam na półce moją książke. Co za uczucie. ;-)  Nigdy go nie zapomne.
Spotkałam sie takze z sympatycznymi chłopakami z TV Włodawa.
Było także zaproszenie do Biblioteki we Włodawie. Byłam pod wrażeniem naszego spotkania. Jeszcze raz dziekuje za gościnę ;-)
Jednak wszystko co dobre, kiedyś się musi skończyć. Z bólem i z łzami w oczach żegnałam sie z przyjaciółmi i rodziną. Jednak już był czas wracać do domu, do Australii. Podróż do Polski i z powrotem do Sydney była cholernie długa. Prawie 30 godzin w jedną stronę, ale było warto. (Bedac w samolocie tak nie mówiłam ;)
Wracając do Sydney miałam ogromne szczescie, ponieważ dostałam upgrade na business class ;-) więc lot wydawał sie o wiele przyjemniejszy ;-). Lucky me.

xxx